wtorek, 11 sierpnia 2015

Tak bardzo fit w XXI wieku

           Pociągi, już powinniście wiedzieć, że kocham ten środek transportu. A wiecie ile można się z Niego ciekawych rzeczy dowiedzieć? Ano można. Zwłaszcza, jeśli ktoś jest otwarty. No, a któż inny jak nie młodzież? Pewnego deszczowego dnia - tak mi się kojarzy, że padało jechałam wraz z grupką znajomych do Poznania. W celach edukacyjnych i rozrywkowych bodajże.

 Zwykła podróż, która miała trwać około
 godziny. W pewnym momencie kumpel postanowił wyciągnąć Monster Munch (co za nazwa). Także wziął te duszki i zaczął częstować cały przedział! Ludzi dużo nie jechało, w większości miał do wykarmienia Nas. Nie jadam takich rzeczy, dlatego odmówiłam. Jednakże przecież ludzi było więcej, którzy nie pogardzą duszkami. :) W pewnym momencie usłyszałam: "Nie jadam takiego świństa!" Spojrzałam zaciekawiona, że ktoś popiera nie jadanie całej tablicy Mandelejewa i zobaczyłam panią w wieku około 40-50 lat (zawsze mam problem z trafieniem w wiek) i w okropnych kolorowych skarpetkach do krótkich trampek. Odmłodzenie stylem ubierania? Wybaczcie, ale akurat bardzo utkwił mi w pamięci ten kicz. EH. Wracając do kwestii jedzenia. Kolega był niestrudzony i postanowił Panią trochę pomęczyć. "A może jednak?" - zapytał. Pani mu na to z pełną stanowczością: "Nie. Przeczytaj sobie skład!" Niezrażony tym wszystkim odpowiedział: "90g szczęścia, 10g miłości" Ja byłam kupiona i automatycznie wyskoczył mi banan na twarzy. A Pani oburzona: "I kilogram tłuszczu w biodrach." Kumpel odszedł. Tym razem trafiła mu się studentka dietetyki, która prawie złapała się za głowę zapoznając się ze składem.

Potem oni sobie porozmawiali, a ja wróciłam wzrokiem do Naszej współtowarzyszki podróży, która była pewnie na diecie. Zlustrowałam wzrokiem jej reklamówkę, która była na wierzchu - cola light, sucharki - płomyki i papierosy. Idealny zestaw osoby planującej zgubić kilka kilo... Z całej trójki zaakceptowałabym tylko sucharki. I to na pewno jako przekąska, nie danie główne. Chociaż od papierosów ponoć się chudnie! Znaczy - długoletni palacze palący 2 paczki dziennie przeważnie są chudzi. No, ale myślę, że Pani też chciałaby być zdrowa. Także fajkom mówimy NIE. No i czy ta cola taka zła? W końcu LIGHT! Czytając skład (ponoć light i 0 to jeden pies) już tak fit nie wygląda. No, ale do diety się nada, ano przecież.


A tu taka ciekawostka:


    Także nie można przesadzać ze swoją dietą i FIT życiem w żadną stronę. Pani chyba wyrzekła się jednej przyjemności na rzecz innych ponoć też przyjemności. Czy zdrowych? No niekoniecznie. Jednakże - na coś trzeba umrzeć, wszystko jest dla ludzi.





18 komentarzy:

  1. Czasami lepiej nie czytać składu niektórych produktów, tylko rozkoszować się smakiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajna historia! Aż nabrałem ochoty na monstery. Składu coli nie czytałem, bo obawiam się, że mogłaby mi przestać smakować wtedy i co ja będę pił jak dieta się skończy? Haha. Tak sobie myślę, że pani z przedziału trochę racji miała, no bo jak się dużo takich rzeczy je, to kilogram tłuszczu faktycznie może się pojawić, ale jak ją chłopak kulturalnie częstuje, to już mogłaby wziąć jednego i nie budować muru międzypokoleniowego.

    Tak na marginesie - rzadko jeżdżę pociągami, ale raz mi się zdarzyło na jakąś wycieczkę szkolną: była nas czwórka + starsza pani. I o dziwo owa pani zaczęła razem z nami kręcić bekę z jednego chłopaka i podróż okazała się bardzo przyjemna :) Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że nie jadasz takich świństw. :D Ja jestem jak najbardziej przeciwna produktom light, szkoda, że tyle osób jednak uważa, że wspomagają odchudzanie. Chociaż są ludzie, którzy niektórych rzeczy odmówić sobie nie potrafią. Ale ja nie ingeruję w czyjąś dietę, jednak zachęcam do jak najzdrowszego odżywiania się. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze, że dałaś tą grafikę o coli zero - nie miałam pojęcia!!!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Lepiej nie jadać faktycznie takich "świństw". Ale ja akurat duszka nie odmówię, smak dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj odkad pamietam ludzie jedzab yle co i zyja ;p wszystko jest trucizna i nic nie jest trucizna ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za to zdjęcie coli. Że tak powiem, otworzyłaś mi oczy ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. nice post :)

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja składów nie czytam za dużo, teraz prawie wszystko ma coś niezdrowego ;D A duszki jadłam w dzieciństwie i jakiś czas temu je sobie kupiłam i mi się przypomniało jakie pyszne są ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. hahah te kiczowate skarpeciochy podejrzewam, że nie jednej osobie wpadły by w pamięć co do "jedzenia i napoju"to skład często obrzydza tylko niektórych ludzi z innymi jest zupełnie na odwrót aż czasami mam szczerze wrażenie, że w niego po prostu nie wierzą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna anegdotka :-). A chrupki duszki lubię, ale b. rzadko jem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna historia :) Czasem nawet nie czytam składników, albo to robię, po czym wzruszam ramionami. Duszki są dobre, je chętnie jem, ale i tak rzadko kupuję. Za to cola wszelkiego rodzaju nie jest dla mnie najlepszym napojem. Po prostu jest za słodka dla mnie. Te wszystkie rzeczy ze słowem "light" to pic na wodę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też nie jadam takich rzeczy.
    paulan-official-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Cholera, i po co ja tu wchodziłem (znowu)! Jest po północy, a ja chce chipsy!

    OdpowiedzUsuń
  15. wujek mówi, że cola light lepiej usuwa rdzę niż ta zwykła... ciekawe czemu;) dziwna pani... ale cóż, jej wybór.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystko trzeba robić z głową ;) Czytałam gdzieś, że te wszystkie produkty light może i nie mają w składzie cukru, za to mają słodziki, które są niezdrowe, więc w sumie sama nie wiem co gorsze ;)

    MonyikaFashion >klik<

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też staram się nie jeść takich świństw, choć coli czasami zdarza mi się napić. Oczywiście wszystko z umiarem.:)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do wyrażania swojej opinii.