piątek, 16 stycznia 2015

O tym co w solniczce piszczy...

           Po Waszych komentarzach (za które bardzo dziękuję!) widzę, że większość z Was przestrzega zasad zdrowego odżywiania. Też mam nadzieję, że jak co niektórzy po kilku tygodniach odzwyczaję się od słodyczy. :) Jednak cukier podobno mocno uzależnia, ehh. Od soli było mi się bardzo łatwo uwolnić. Po prostu przestałam ją dodawać do swoich potraw. Samo przeszło. Herbaty nie słodzę od dzieciństwa, więc powiedzmy mam ułatwione zadanie.
          Właśnie dzisiaj chciałabym napisać Wam o przyprawach. Z tego co się orientuję mało kto coś więcej o nich wie. A niektóre idealnie wzbogacają naszą potrawę! I niektóre jakie mają właściwości...



SÓL

  Co nieco było do góry. Osobiście uważam, że moja rodzina dodając dużo soli do potraw po prostu zabija jej smak. Ja, kiedy coś takiego jem czuję smak soli, a nie np. ziemniaka. Nonsens. Sól dla naszego organizmu jest źródłem sodu, który jest niezbędny do regulowania ciśnienia i gospodarki wodnej naszego organizmu. Niestety nadmierne spożywanie soli prowadzi do powstawania nadciśnienia tętniczego (a to zwiększa szanse na zawał serca) i zatrzymuje wodę w naszym organizmie (cellulit - wrrr) Nasza dieta wzbogacona w sól nie powinna przekraczać jednej płaskiej łyżeczki dziennie. Trudno jest tego całkowicie przestrzegać, ponieważ obecnie sól dodawana jest do wszystkiego! I nie mówię tu o doprawianiu potraw przez Nas. Po prostu w tym co kupujemy zawsze się znajdzie choć odrobinkę jej... Dlatego uważam, że warto odstawić solniczkę, albo chociaż znacznie ograniczyć jej używanie. 

CHILI

  Zdecydowanie uwielbiam w każdym wydaniu! Nieważne czy świeża czy sproszkowana. Gdybyście widzieli miny moich bliskich, kiedy przez przypadek mi się przesypię... A używam jej praktycznie do wszystkiego! Nawet kakao musi mieć posmak pikantności. Papryczka chili ma dużo zalet. Przyśpiesza nasza przemianę materii, a co za tym idzie pomaga w odchudzaniu. :) Zawiera kaspaicynę, która działa antyrakowo. Zapobiega przeziębieniom...Pomaga w leczeniu zatok.Jednak nie polecam jeść np. całej papryczki dziennie. Może zaszkodzić Naszemu żołądkowi. Ale w małych, zbilansowanych dawkach? Jak najbardziej tak



OREGANO 

Lubię dodawać do ciasta na pizzę, sosów pomidorowych, przyprawiam nim ryby. Oregano ma łagodny smak, czasami nie wyczuwalny... Łagodzi rany i choroby skóry. Pomaga w dolegliwościach jelitowych. Ma właściwości anty: grzybicze, rakowe i bakteryjne.

BAZYLIA

  I kolejna z cudownych przypraw! Czasami nawet nie wiemy co trzymamy w kuchni. Spaghetti chyba każdy lubi? A do niego własnie najczęściej się jej używa. Właściwości: działa przeciwzapalnie, obniża poziom stresu (!), zmniejsza opuchliznę. Jest wykorzystywana do kremów oczyszczających. Jednak przez duże stężenie olejków eterycznych bazylii nie powinny spożywać kobiety w ciąży. 

WANILIA

  Wszystkie desery, w których się znajduję stają się jakoś smaczniejsze. Pewnie was nie zdziwi, kiedy napiszę, że też ma świetne właściwości. Bowiem laska wanilii pobudza nasz organizm. I nie wykazuję właściwości uzależniających. Piękny narkotyk rzecz by można. :D  Używa jej się do robienia nalewki, która pomaga zwalczać gorączkę oraz zwiększać sprawność mięśnia sercowego. 




       Wiem, że post jest inny, ale i ja czasami potrzebuję czegoś innego. :) A blog jak sami widzicie się zmienia. Już dawno przeszłam z postów o moim codziennych dniu, do takich jakby hm... ambitniejszych? I podoba mi się to! Jako, że mało kto wie o tym jakie cudowne właściwości mają przyprawy - postanowiłam poruszyć ten temat. Mam nadzieję, że przypadł Wam on do gustu. Skąd moje zainteresowanie nimi? Uwielbiam eksperymentować w kuchni, kocham przyprawy, o każdej lubię coś wiedzieć, a że interesuję się medycyną - stąd odkrywanie tych zdolności leczniczych. 


niedziela, 11 stycznia 2015

Nie podjadaj!

         Na pewno każdy  z Was przynajmniej kilka razy po coś sięgnął między posiłkami. A to ciasteczko lub wafelek czy też kawałek czegoś innego czym częstował kolega. Niby nic takiego, ale po kilku takich razach centymetrów w pasie przybywa... Co jednak zrobić, żeby nie sięgać po tak ładnie wyglądające rzeczy? Mam nadzieję, że Wam w tym pomogę.

NUDA

        Niektórzy twierdzą, że podjadanie wynika z nudy. I muszę przyznać, że przynajmniej jakaś część prawdy w tym jest. Ile razy podczas oglądania TV zachciało Nam się jeść? Przypominam sobie, że często tak jest. Niekiedy potrzeba zejść do kuchni, żeby przynieść sobie coś do schrupania. I niestety najprawdopodobniej nie będzie to nic zdrowego. Podjadając po prostu próbujemy zabić czas. Tak, tak - kiedy nie mamy co robić on bardzo wolno leci i nawet jeśli niedawno jedliśmy Nasz organizm się czegoś domaga... Co zrobić, żeby temu zapobiec? 

1. Zmień przekąski! 

Na pewno jest w Waszym domu chociaż trochę słodyczy. Czy nie warto byłoby zamienić ich na zdrowe zamienniki? Tak, mam na myśli owoce. Cenowo wychodzi na to samo, więc dlaczego nie? Można też zapełnić naszą lodówkę jogurtami naturalnymi, które można mieszać z owocami. 



2. Znajdź zajęcie! 

Podjadanie wynika z nudy, jak już pisałam. Dlatego logicznym jest, że osoby, które mają jakieś zajęcie i w pełni wykorzystują swój nie podjadają. Wydaję mi się, że to prosta rzecz, bowiem każdy z Nas ma coś co uwielbia robić, albo na co nie ma czasu. Ten czas jest, to po prostu Nam się nie chcę. 

3. Jedz co 3 godziny. 

Zauważam, że od kiedy mam wyznaczone godziny, kiedy jem nie mam ochoty na nic słodkiego. Naprawdę to proste! Wystarczy się tego trzymać... I już. 

4. Trenuj! 

O tym zamierzam przygotować jeszcze osobny post. Jednak uważam, że dobry trening zapobiega Naszemu podjadaniu. Mam ustaloną godzinę o której ćwiczę. Po każdym treningu trzeba coś zjeśc, u mnie akurat wypadło na kolację. ;) Trening stymuluję nasze stężenie glukozy we krwi, dlatego chęć "na coś" słodkiego jest mniejsza. 

5. Pij dużo wody! 

Kiedy masz ochotę coś zjeść (oczywiście nie wiesz co to może być), wypij szklankę wody... Pewnie szybko Ci ta chęć przejdzie. A Ty dowiesz się, że niekoniecznie byłeś głodny tylko spragniony.
6. Żuj gumę. 

Można żuć gumę od czasu do czasu. Nie jestem jednak jakąś wielką fanką gumy. Dlaczego? Wydziela też jakieś soki nieprzyjazne naszemu organizmowi. Ileż też można ją rzuć, żeby nie podjadać? Moim zdaniem (i nie tylko moim) bardziej pobudza Nasz żołądek do pracy, co raczej zwiększa Nasz apetyt. 

7. Kolacja

Jedz lekko i do 3h przed pójściem spać. Jedz mądrze. Staraj się nie przeciążać żołądka i jedz produkty z błonnikiem. Tak, żeby później nie naszła Cię ochota na zajrzenie do lodówki. 


I z takim zabawnym demotywatorem Was zostawiam. :) 



środa, 7 stycznia 2015

Być sobą w XXIw

      Czym właściwie jest bycie sobą? Zastanawialiście się? Przyznam, że ja czasami. No, bo każdy powinien mieć własne zdanie. Musicie jednak przyznać, że często tak nie jest... Nie wiadomo, kiedy ulegamy namowom, prośbom na zmienienie decyzji/zdania. Często jest tak, że nasi "przyjaciele" są tylko wtedy, gdy ich potrzebujemy. Naprawdę nie ma chyba niczego bardziej toksycznego! Zwłaszcza, że wielu z Nas próbuję dawać drugą szansę. Warto? Obecnie uważam, że nie. Ludzie mogą się zmienić, ale te zachowania trzeba sobie wypracować. Na pewno nie wystarczy na to tydzień czy nawet miesiąc. No, ale właśnie - piszę o zmianie, a mamy być sobą. O co mi w końcu chodzi? Chyba o wybory. Przez całe Nasze życie przewija się niesamowicie dużo osób. Tylko od Nas zależy, z którymi jeszcze się spotkamy, zamienimy słowo, w końcu zaprzyjaźnimy się. Musimy dokonywać dobrych wyborów. Wiem, wiem, łatwo mi napisać. :) Co jeśli trafimy na kogoś złego? Albo ktoś taki jest w Naszym otoczeniu? Przecież nikogo nie będziemy zmieniać na siłę... To nie ma sensu. Nie zmieni się. Jednak ostatecznie od Nas zależy czy wejdziemy z Nim w bliższe relacje, czyż nie?

Ponny / City Center Poznań


        Sądzę, że w XXI wieku mamy większą szansę na bycie sobą. Gadanie ludzi pozostanie. Czy oni nie zazdroszczą Nam czasami, że my potrafimy? Nie warto przejmować się opinią innych! Z tym naprawdę lepiej się żyję. Śmieją się? Z Ciebie? A co tam, śmiej się razem z Nimi! I patrz na ich miny. Idealne uczucie. :)  
Obecnie możemy ubierać się, jak chcemy. Mamy bardzo duży wybór. Tak, tak zdjęcie wyżej to przedstawia. Szkoda, że nie widzieliście mojej miny, kiedy zobaczyłam tę bluzkę. Chociaż nigdy nie oglądałam kucyków Ponny (nie te czasy, uff), zapragnęłam ją przymierzyć. Wzrok koleżanek - bezcenny. Przystojnego ekspedienta (?), bo miałam problem czy muszę wziąć numerek też. :D Przejęłam się? W ogóle! Okazało się, że bluzka jest bardzo miła w dotyku i noszeniu oraz na moje bardziej nadaję się na pidżamę. No, ale są gusta i guściki, jak to powiadają. Czyli własny styl, jedna sprawa załatwiona. Nie ma przeciwwskazań do tworzenia tego co sobie wymarzymy, praktycznie wszystkie chwyty dozwolone. A oglądając jakieś pokazy mody dochodzę do wniosku, że tu nie ma żadnych granic.  Dobrze? Źle? Nie wiem. Wiem, że niektórych ubrań nigdy bym nie ubrała i nie ubiorę. 
         Orientacja seksualna! Nadal ciężki temat. Napiszę tylko, że toleruję każdą orientację. Wymysł, nie wymysł, ale trzeba zaakceptować. To też jest w bardzo dużej mierze bycie sobą. Przyjmuję krytykę, ale bądźcie konstruktywni bardzo Was proszę! Tak, jestem chrześcijanką, jakby ktoś pytał. Uważam jednak, że niektórzy nie powinni się z nią tak bardzo odnosić np. na ulicy. Ale czy to nie dotyczy też osób heteroseksualnych? Bo co? Bo się przyzwyczailiśmy i to jest okej, a homoseksualiści już nie? Ha, a tu też powstaję bardzo kontrowersyjny temat. Dla większości (nie wszystkich, zaznaczam) chłopaków/mężczyzn lesbijki są do zaakceptowania, geje już nie. No cóż, może i dobry odruch? W końcu podobają im się kobiety. :> 
         Własne zdanie! Każdy powinien je mieć na konkretny temat. W końcu nie możemy wiecznie przytakiwać. A jak mamy to swoje zdanie to nikt Nam go nie odbierze. Przynajmniej nie powinien. Staram się zaakceptować pozycję innych osób. Wiem, że ja coś mogę widzieć tak, a oni mogą patrzeć na to inaczej. Przyzwyczaiłam się Uznałam, że to nic złego. W końcu każdy ma do tego prawo! I bardzo nie lubię (staję się drażliwa itp), jak ktoś próbuję je zmienić, zrównać mnie z podłogą, bo coś mu się nie podoba. Ok, byłaś fajna, jak mówiłaś tak jak ja. Nie mówisz? Jesteś be! Dziecinne nie uważacie? Ja tak sądzę. Dlatego nie kontynuujcie takich znajomości na wyższym poziomie. Bo osoba, z którą rozmawiacie zwyczajnie tego poziomu nie posiada... 
I tu nie jest o tym, żeby nie dochodzić do kompromisów. One są w Naszym życiu ważne. No dobra, ja jestem strasznym uparciuchem, strasznie trudno mnie do czegoś przekonać. Muszę się sama przejechać, żeby to dostrzec. Jednak dzięki temu mam doświadczenia. 

Mam swoje plany, marzenia, dlaczego miałabym iść za stadem? Indywidualność nie  jest zła! A wręcz ceniona w dzisiejszych czasach


Tak - spodobało mi się :D 





piątek, 2 stycznia 2015

Co z czym się je? Czyli o zdrowym odżywianiu słów kilka

         Ostatnio na wielu blogach przeczytałam Wasze postanowienia noworoczne. Jednym z nich było: "Zacznę się zdrowo odżywiać." lub: "Zacznę ćwiczyć." Tak, tak, ja te sobie kiedyś tak mówiłam. Nie jestem tylko pewna czy czekałam do Nowego Roku. Pytanie tylko ile z Nas wytrwa w tym postanowieniu? O tak, też sądzę, że niewielu. :) Ale nie bądźmy ludźmi małej wiary! Postanowiłam Wam i sobie wyjść na przeciw.
          Od razu informuję, że nie jestem dietetykiem, trenerem fitness itp. Swoją wiedzę posiadam z różnych stron internetowych, przeglądania i czytania książek mądrzejszych osób. To tylko moje zdanie - nie twierdzę, że masz mieć takie samo. Kiedyś uważałam, że nie jedzenie = chudnięcie. JAKA  BZDURA! Twierdzę, że jestem mądrzejsza o wiedzę związaną ze zdrowym odżywianiem i postanowiłam się z nią z Wami podzielić. Oczywiście nie musicie z tego korzystać. Modyfikacja dozwolona, ignorowanie też. :) Do dzieła! 



OD CZEGO ZACZĄĆ? 

Nie każę Ci od razu zrezygnować ze słodyczy. Uwierzcie, że po max tygodniu nie jedzenia ich, kiedy przyjdzie gorszy dzień rzucicie się na całą tonę... Skąd wiem? Z autopsji kochani - niestety. I w sumie całe tygodniowe wyrzekanie się ich nic nam nie da. W ciągu tego jednego dnia zjemy więcej, niż gdybyśmy nie wyeliminowali ich. Co radzę? Osobiście uważam, że nie można przesadzać w żadną stronę. Co złego się stanie, kiedy raz na jakiś czas pozwolimy sobie na coś słodkiego? Np. batonik. A wiecie co ja uwielbiam robić? Zdrowe desery! Pewnie czytacie to z otwartymi ustami myśląc sobie, jaka ze mnie kretynka. Otóż naprawdę się da! Co powiecie np. pyszny owoc? Można też np. połączyć jogurt naturalny z owocem (jeśli ktoś ich nie lubi), ewentualnie dodać jakieś bakalie. I gotowe! To naprawdę proste. Wystarczy tylko chęć i chwila czasu. A skąd brać pomysły? Oczywiście najlepszym źródłem jest Internet! Skarbnica naszej wiedzy, jak to mówią. Jednak i tutaj nie zapominajmy o myśleniu i zastanówmy się czy coś, aby faktycznie jest zdrowe. 

ŚNIADANIE? NAJWAŻNIEJSZE! 

Śniadanie i błąd mojej wczesnej młodości. W podstawówce zwłaszcza w klasie 4-6 (lub 5-6), na pewno trwało to kilka lat... bo i gimnazjum... WYRZEKAŁAM się śniadań. Tak, moja głupota nie znała granic. I nie, żeby nikt mi nie mówił, że źle robię. Oczywiście, że mówili! Jednak, jak ja się na coś uprę to jak osioł i nie ma zmiłuj. No chyba, że sama dojdę do wniosku jaką debilką byłam. I doszłam. Jasne, że za późno. Może, jakbym je jadła dziecięcy tłuszczyk sam zniknąłby. A tak to przysłowiowa dupa, przepraszam za wyrażenie. Dlaczego ono jest takie ważne? Pobudza ono nasz organizm do dalszej pracy. Dzięki niemu potem możemy się skupić, zebrać swoje myśli i mieć siły do działania. Kiedy jemy 1 posiłek w ciągu dnia zaczynamy pobudzać nasz żołądek do pracy i dzięki temu potrafi on strawić więcej. (czy jakoś tak, dietetyk ze mnie żaden :)) Ogólnie bez niego możemy czuć się ospali, przemęczeni, nie mieć siły, być źli itp. Tak, miałam tak. ;/ Teraz śniadanie dla mnie jest jak świętość - bez niego nie wyjdę z domu. W ciągu ostatnich dwóch lat zdarzyło mi się tylko raz tak mocno zaspać (jeżdżę autobusem), że szybko przygotowałam śniadanie do szkoły i od razu po przestąpieniu jej progu zabrałam się za konsumpcję! :) Ten posiłek powinniśmy spożyć do max godziny po przebudzeniu. Co jeść? Osobiście lubię śniadania na ciepło. Często jest to u mnie owsianka - nieważne czy gotowana na mleku, czy płatki wsypane do mleka. Do tego czasami dodatki: rodzynki, orzechy, czasami jakiś dżem, wkrajany owoc. (oczywiście nie wszystko na raz) Wszystko co mam pod ręką i jest zdrowe. :) Uwielbiam też pancakes na śniadanie, różnego rodzaju omlety. To wszystko smażone na suchej patelni teflonowej. I do tego zielona herbata! O właśnie - pamiętajcie, żeby pić przynajmniej 2 litry płynów dziennie (wody niegazowanej lub gazowanej) + zielona herbata właśnie. Bardzo Was proszę wyrzućcie wszystkie kolorowe napoje, wody, pepsi itp do KOSZA! Absolutne zło. Do osób, które to piją: Czytaliście kiedyś ich skład? Przeżegnać się idzie... 

GOTOWCE? DO KOSZA! 

Pewnie wiele z Was ma natłok zajęć, nie ma czasu, aby zjeść i robi to w biegu. A co jemy? A to batonik z automatu czy gotową zupkę w proszku. No, albo udajemy się do Mc Donalda, przecież jest pod nosem. A co ja o tym myślę? NIE, NIE i jeszcze raz NIE! Naprawdę bardzo krzywdzicie tym siebie. Osobiście Mc Donalda tępię prawie od małego. Cudem jest jak moja noga przestąpi jego próg kilka razy do roku i to nie z mojego wyboru. :) Na pewno zastanawiacie się, jak można to zamienić. Mam 10 min do zajęć dodatkowych - przecież nie zdążę iść do domu zjeść czegoś zdrowego... Mam na to radę! Zakupcie sobie małe plastikowe pudełka do przechowywania żywności. Do kupienia w każdym sklepie z artykułami domowymi. I co? Zacznijcie sami gotować! Już widzę Wasze: Ale przecież ja na to nie mam czasu! Co ona sobie wyobraża?! Dla chcącego nic trudnego. Co robicie wieczorami? Oglądacie M jak miłość? (Nie mówię, że wszyscy oczywiście :)) Przeznaczcie ten czas na gotowanie. Każdą potrawę idzie przygotować wcześniej. A wystarczy naprawdę chwila. Co powiecie na pyszną zdrową sałatkę np. z jajkiem, kurczakiem, pomidorkiem, ogórkiem itp? Składników jest naprawdę mnóstwo! Dla bardziej zaawansowanych może ciemny makaron z kurczakiem i szpinakiem?  Tę potrawę będzie dane zjeść Wam na zimno, chyba, że macie możliwość odgrzania jej gdzieś. I tutaj pomysłów jest naprawdę nieograniczona liczba.  

KOLACJA? JEŚĆ CZY WYRZUCIĆ? 

 Mądry uczy się na błędach. Też miałam okres, kiedy jej nie jadłam. Gdzieś tak usłyszałam i stwierdziłam, że jeden posiłek mniej to będzie to... Czy było? Nie było. :D Obalam mit, żeby jeść kolację do godziny 18! Chyba, że idzie spać o 21.00 to proszę Cię bardzo. Kolację powinno się zjeść do maksymalnie 3 godzin przed pójściem spać. Łatwo sobie zatem wszystko wyliczyć. ;) Co powinniśmy jeść? Uważam, że coś lekkiego. Nasz organizm będzie przygotowywał się do snu, co za tym idzie spowalniał trawienie. Nie katujmy go bigosem czy strasznie tłustym jedzeniem. Polecam np. serek wiejski, jogurt naturalny, biały ser półtłusty (to co ma 0% tłuszczu niekoniecznie jest dobre), może jakaś sałatka czy kanapka z warzywami? Opcji znowu jest mnóstwo! :)  

ILE I CO ILE? 

Najlepiej, jeśli Wasze posiłki będą średnio co 3 godziny. Wychodzi około 5 posiłków dziennie. Tak te 5 posiłków właśnie wzięło się od tych godzin. :> Tutaj też wszystko łatwo sobie wyliczyć. A jak mam szkołe? To proste. Pierwszy posiłek jem około 7.00 , drugi w szkole o 10.30 (duża przerwa, więc może to być coś więcej przez Was przygotowanego w domu), trzeci 13.20 - też w szkole: to czasami jest owoc, przeważnie lekka kanapka, następny po 15.00 jak wrócę do domu - obiad (tutaj przeważnie większość z Nas jest uzależniona od rodziców - jedzmy co przygotują, ale z głową :)), piąty ok. 19.00 - i to już jest u mnie kolacja. Następnie wieczorkiem (ok. godziny-dwóch po posiłku) robię trening, więc potem jeszcze piję np. kakao czy jem jakieś białko (serek wiejski, jogurt naturalny, szklanka mleka). Białko jest ważne w Naszej diecie, ale o tym w kolejnych postach! Ile jeść? Polecam niewielkie porcje, ale nie jak dla kurczaczka... Naprawdę nie o to chodzi! Ważne jest, żeby się najeść i to dobrze oraz zdrowo. Tutaj musicie znaleźć złoty środek ile Wam wystarczy do zjedzenia. Mnie np. przez cały dzień szkolny wystarczą dwie kanapki, inni uważają, że to głodówka. ;> Po prostu każdy ma trochę inne zapotrzebowanie kaloryczne. 




Chcecie takie posty? Koniecznie napiszcie czy tak! Mam mnóstwo pomysłów - od przypraw po ćwiczenia włącznie. A może jakieś przepisy? DAJCIE ZNAĆ!