wtorek, 25 sierpnia 2015

Praca modelki taka łatwa

         Większość z Was (pozdrawiam małe grono Panów, którzy czytają i pewnie woleli być strażakami :)) chciało być modelkami. Robiło głupie miny do lustra, wcześniej wyciągając z maminej szafy sukienki, szpilki i oczywiście czerwoną szminkę, którą trzeba było się solidnie upaćkać. Marzyłyśmy o długich nogach, nienagannej sylwetce i wybiegu. A sesję zdjęciowe do pism rodem Glamour (jak jest błąd to wybaczcie...) i okładka byłoby wisienką na torcie! No dobra, z tortem przegięłam, bo od kiedy modelki tort jedzą?!
  
O tym, że modelką nie będę wiedziałam od dawna. 175 cm uzyskuję w szpilkach, pewnie Woliński powiedziałby mi, że mam z 20kg nadwagi - a lubię to swoje ciałko :) Być takim wieszakiem bez tyłka i cycków? No dobra, tego drugiego też mi brakuję, ale najważniejsze to akceptować siebie! Jednakże kto mi zabroni amatorskiego pozowania? Kumpel będzie miał do swojego portfolio (a może to co mają fotografowie się inaczej zwie?) , ja spędzę miło czas i będę bogatsza o kilkanaście zdjęć, które będę mogła pokazywać wnukom. "Paczcie jaka kiedyś babcia była młoda i piękna!" Heheszky.


1. Upały nie sprzyjają sesjom. Włosy się lepią do pleców i człowiek nie wie co z nimi począć. Najpierw miałam koczka - idealna fryzura na lato. Jednak do zdjęć nijaka. Stylistka z pożałowaniem pokręciła głową na moje "dzieło". :(  

2. Ta cholerna blenda! A jak wychwalał! Dzięki niej można dobrze doświetlić i jakie cuuuuuuuudowne zdjęcia. A wiecie jak po oczach fajnie daję? Jeśli macie jakiś wrogów serdecznie polecam - oślepienie murowane. Jednakże do zdjęć bardzo dobra rzecz. Dawid pokazał mi efekt z tym cackiem i bez niego. Naprawdę robi wrażenie. Jednakże modelka musi przeboleć. Spoko, znalazłam sposób - po prostu patrzenie trochę w inną stronę. Gicior. Jednak tak sobie myślę co mają powiedzieć te profesjonalne modelki. W końcu oni w tym studiu mają tam pełno świateł, które pewnie skierowane prosto na ich twarzyczki. #makabra

3. Czasami ciężkie pozy. Ja tam nie narzekałam. Chociaż jedna była dosyć upierdliwa. Lubię sobie poćwiczyć z ciężarami, ale tylko i wyłącznie poćwiczyć. Trzymać takiego ciężkiego lampionu niekoniecznie. Nieustannie przez kilka minut, które ciągną się jak godziny. Kolejny punkt czemu modelką nie zostać! :D I to kurde po jednej sesji. Od razu się człowiekowi odechciewa. : )) 



Sobie ponarzekałam. Co nie znaczy, że zdjęcia mi się nie podobają. Wręcz odwrotnie. Są przecudowne! I chociaż czasami nie wiedziałam co począć zwłaszcza z rękoma i nogami - oj nie chcą mi współgrać to ekipa była bardzo pomocna! :)  Cały dzień zdjęć wymęczył mnie potwornie, ale było to pozytywne zmęczenie! Żeby nie było, że tylko ja miałam tak okropnie i źle to muszę powiedzieć, że fotograf też ma ciężką pracę. Czasami światło nie takie, tu nie ma kto potrzymać, a tu pokrzywy. :D A i czasami trzeba pogłówkować, żeby wymyślić coś fajnego. Jednak polecam spontan - można wpaść na coś przy okazji. I zawsze wychodzi :)  

 Efekt pierwszej współpracy

 To były moje drugie zdjęcia z Dawidem. Z obu jestem bardzo zadowolona. Ja się mogłam wczuć, a on uchwycił odpowiednie momenty, z odpowiednim światłem i w ogóle tym wszystkim o czym nie mam pojęcia. No i nie musiałam do tego chudnąć 30kg i tego ładnie utrzymywać o wodzie i chlebie. Przepiękne uczucie!  

Więcej zdjęć znajdziecie na fanpejdżu Dawida. Dajcie mu tam kciuka, coby mu się miło zrobiło! :) KLIK  Będą fajne zdjęcia z książkami, z bańkami mydlanymi i co tam jeszcze. :)) Także zachęcam do śledzenia!




wtorek, 11 sierpnia 2015

Tak bardzo fit w XXI wieku

           Pociągi, już powinniście wiedzieć, że kocham ten środek transportu. A wiecie ile można się z Niego ciekawych rzeczy dowiedzieć? Ano można. Zwłaszcza, jeśli ktoś jest otwarty. No, a któż inny jak nie młodzież? Pewnego deszczowego dnia - tak mi się kojarzy, że padało jechałam wraz z grupką znajomych do Poznania. W celach edukacyjnych i rozrywkowych bodajże.

 Zwykła podróż, która miała trwać około
 godziny. W pewnym momencie kumpel postanowił wyciągnąć Monster Munch (co za nazwa). Także wziął te duszki i zaczął częstować cały przedział! Ludzi dużo nie jechało, w większości miał do wykarmienia Nas. Nie jadam takich rzeczy, dlatego odmówiłam. Jednakże przecież ludzi było więcej, którzy nie pogardzą duszkami. :) W pewnym momencie usłyszałam: "Nie jadam takiego świństa!" Spojrzałam zaciekawiona, że ktoś popiera nie jadanie całej tablicy Mandelejewa i zobaczyłam panią w wieku około 40-50 lat (zawsze mam problem z trafieniem w wiek) i w okropnych kolorowych skarpetkach do krótkich trampek. Odmłodzenie stylem ubierania? Wybaczcie, ale akurat bardzo utkwił mi w pamięci ten kicz. EH. Wracając do kwestii jedzenia. Kolega był niestrudzony i postanowił Panią trochę pomęczyć. "A może jednak?" - zapytał. Pani mu na to z pełną stanowczością: "Nie. Przeczytaj sobie skład!" Niezrażony tym wszystkim odpowiedział: "90g szczęścia, 10g miłości" Ja byłam kupiona i automatycznie wyskoczył mi banan na twarzy. A Pani oburzona: "I kilogram tłuszczu w biodrach." Kumpel odszedł. Tym razem trafiła mu się studentka dietetyki, która prawie złapała się za głowę zapoznając się ze składem.

Potem oni sobie porozmawiali, a ja wróciłam wzrokiem do Naszej współtowarzyszki podróży, która była pewnie na diecie. Zlustrowałam wzrokiem jej reklamówkę, która była na wierzchu - cola light, sucharki - płomyki i papierosy. Idealny zestaw osoby planującej zgubić kilka kilo... Z całej trójki zaakceptowałabym tylko sucharki. I to na pewno jako przekąska, nie danie główne. Chociaż od papierosów ponoć się chudnie! Znaczy - długoletni palacze palący 2 paczki dziennie przeważnie są chudzi. No, ale myślę, że Pani też chciałaby być zdrowa. Także fajkom mówimy NIE. No i czy ta cola taka zła? W końcu LIGHT! Czytając skład (ponoć light i 0 to jeden pies) już tak fit nie wygląda. No, ale do diety się nada, ano przecież.


A tu taka ciekawostka:


    Także nie można przesadzać ze swoją dietą i FIT życiem w żadną stronę. Pani chyba wyrzekła się jednej przyjemności na rzecz innych ponoć też przyjemności. Czy zdrowych? No niekoniecznie. Jednakże - na coś trzeba umrzeć, wszystko jest dla ludzi.





poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Leniwiec pospolity, a może wyczynowiec?

           Wakacje uciekają mi przez palce. W sumie rzadko kiedy jest inaczej. Jednakże to, że pozostał tylko miesiąc mnie "przeraża". Człowiek zdecydowanie zbyt szybko się przyzwyczaja... I to jest ten ból. Dzieję się sporo. Dużym zainteresowaniem cieszył się cykl #summer . Byłam mile zaskoczona - nie spodziewałam się, że będzie miał aż taki duży odbiór. To oczywiście Wasza zasługa - dziękuję. Cieszę się, że mogliście dowiedzieć się czegoś nowego. Mam teraz do Was pytanie - chcielibyście kolejny cykl? Byłabym wdzięczna za składanie propozycji w komentarzach.

 Obecnie próbuję odbudować relację z własnym ciałem. Przez kilka wydarzeń podupadła mi samoocena - tak długo budowana. Byłam zadowolona, mówiłam sobie komplementy, a tu bach. Zdarza się najlepszym. Najważniejsze to się nie załamać - przecież dwa tygodnie przeżywania to nie tak długo... Nadal mam całą sytuację w głowie, ale już o niej tak często nie myślę, nie rozczulam się, stało się. Czasu nie cofnę, zabić się nie zabiję. Przyjęłam do wiadomości, podniosłam się, otrzepałam kolana i idę dalej! Mimo, że piach w oczy. I polecam się komuś wygadać. Może o tyle nie pomaga - zwierzanie jakoś nie przynosiło mi ukojenia, musiałam przeboleć sama, ale pozwala nie zwariować. Nie zaczęłam głupieć i dotarło do mnie, że nie na wszystko mam wpływ. :)



Poszły biegać!

Wracając do mojego ciała :D postanowiłam na Zdrowy Tydzień. Konkretnie się rozleniwiłam poprzez szkolenie w Warszawie (średnio 7 posiłków dziennie <3) W domu nie mogłam się przestawić na moje jedzenie co 3 godziny... Doszły słodycze. Przecież stres najlepiej zajeść! Biodra nie podziękują, a apetyt będzie jeszcze większy. No, ale chandra trochę mniejsza. Moja aktywność była praktycznie zerowa przy poprzednim ćwiczeniu 6 razy w tygodniu. Jednakże w tamten wtorek powiedziałam DOŚĆ! Trzeba coś z tym zrobić... I wymyśliłam to: "Przez tydzień nie będę jadła niezdrowych rzeczy i przetworzonych słodyczy. Będę zapisywała w zeszycie co zjadłam i o której. Dodatkowo policzę kalorie. Wykonam 6 treningów." Jak pomyślałam tak zaczęłam realizować. W końcu to tylko tydzień. Wiedziałam, że da mi dużo. Dzięki temu na nowo wznowiłam treningi - już wiem, że będę je kontynuować. :) Przy jedzeniu też mam nadzieję pozostanę. Zastanowię się jedynie czy liczyć kalorie. Nie chcę przekroczyć cienkiej granicy i popaść w uzależnienie. ; )


chlebek chrupki, serek wiejski, pomidor, szczypiorek


 Mimo, iż tydzień się nie skończył ja już czuję różnicę! Zaczynam znowu zwiększać swoją samoakceptację. Jest pięknie! Może spektakularnych efektów nie będzie, ale nie o to mi chodziło. Chciałam znowu wrócić do gry - i to mi się udało. Jestem zadowolona z treningów. Wcześniej po powrocie ze szkolenia nie mogłam ich wprowadzić. Ulubiona wymówka - nie chcę mi się, jestem zmęczona... Tak! Wczoraj poszłam biegać mimo niemiłosiernego zmęczenia żniwami. I co? I energia mi wróciła. Miałam ochotę jechać na imprezę. Niestety kierowcy popili i nie było jak. Tak wszyscy nie byli w stanie. :D Czyżby to sobota była?  


On jest mi wierny <3

   Dzisiaj postanowiłam jechać z Agatą na najlepsze lody! Problem? Miejsce oddalone o 22km od miejsca zamieszkania. Przecież nie pojedziemy tam samochodem - żadna frajda. No i odkładany tłuszcz. Nie o to przecież mi chodziło. I wybrałyśmy się rowerami! Miałyśmy cały czas pod wiatr, ale no cóż biednemu zawsze wiatr w oczy. Jednakże jaką miałam satysfakcję jedząc te dwie gałki lodów za 2,50zł jedna. (Jednakże naprawdę się opłaca, bo smak mają niepowtarzalny!) Lody uwielbiam i to jedyna słodycz, na którą pozwalam sobie podczas Zdrowego Tygodnia. Big Milk śmietankowy ma tylko 86kcal! :) Nie można popadać w paranoję.







piątek, 24 lipca 2015

Autostopowanie - plusy i minusy #summer



             Zawsze marzyłeś o dalekiej podróży? Już nawet wiedziałeś dokąd pojedziesz, na ile i co będziesz robił, ale… I tutaj zawsze przychodziło przebudzenie. Myślałeś: „Przecież ja nie mam pieniędzy! Za co pojadę?!” Niestety ten problem pojawiał się zawsze i burzył marzenia. Nigdy nie znalazłeś na niego sposobu? Mam dla Ciebie rozwiązanie! Jest nim autostopowanie. Jest to darmowy sposób, dzięki któremu możesz się poruszać. Wystarczy „złapać samochód” i zapytać dokąd jedzie.  I witaj przygodo!
           Taki sposób na podróżowanie ma mnóstwo plusów. Dzięki niemu nie musisz wydawać pieniędzy. Po prostu dziękujesz uśmiechem. Możesz zwiedzić dużo miejsc i to w krótkim odstępie czasowym. Zaczynasz kochać życie! Do szczęścia jest Ci potrzebne bardzo niewiele. Dostrzegasz, że masz bardzo dużo i zachwycasz się najdrobniejszymi rzeczami. Zaczynasz wierzyć, że ten świat nie jest taki zły. W końcu spotyka Cię w nim tyle dobra. Masz okazję poznać nowych ludzi. Oczywiście nie będą to znajomości na całe lata, większość skończy się, kiedy wysiądziesz z pojazdu. Jednak podczas jazdy będziesz mógł posłuchać niesamowitych historii. Być może podszkolisz język obcy – wyjeżdżając poza granice Polski. 
           Niestety są również minusy. Trzeba na siebie bardzo uważać, ponieważ nie wiadomo na kogo się trafi. Dla bezpieczeństwa warto wysłać numer rejestracyjny pojazdu komuś zaufanemu. Jeśli sam nie czujesz się pewnie – możesz pojechać z drugą osobą. Musisz pamiętać o chowaniu cennych przedmiotów. Uchroni Cię to przed kradzieżą lub zgubieniem.  Uzbrój się w cierpliwość. Czasami na wylotówce będziesz stał 10 minut, innym razem ponad godzinę. Nie ma na to reguły.
         Wybierając się w taką podróż musisz mieć głowę na karku. Nie możesz zapominać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, ale jednocześnie powinieneś cieszyć się przygodą.

środa, 15 lipca 2015

Tanie podróżowanie #summer

          Mamy wakacje czyli czas zmożonych wyjazdów wakacyjnych. Często marzą Nam się podróże na drugi koniec Polski. Przykładowo ktoś mieszka nam morzem i pragnie w końcu zobaczyć góry nie tylko na zdjęciach. :) Jednakże bardzo ograniczają go finanse... A koszty podróży - często przerażają. Czy jest jakiś sposób, żeby je zminimalizować?

  PKP i zakup biletu z wyprzedzeniem 

Zdecydowanie jestem fanką podróży pociągami. Jest stosunkowo szybko - chyba, że się coś zepsuję i trzeba czekać (zdarza się stosunkowo często), jeśli mamy szczęście to trafimy na pojazd z ogrzewaniem/klimatyzacją (sporadycznie). Przeważnie panuje ścisk, zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Jednakże możemy trafić na pusty przedział i wygodę. Musimy być przygotowani na różnego rodzaju niespodzianki. Praktycznie z każdej podróży PKP mam jakieś wspomnienie...  Jednak co najważniejsze - jest tanio! Kupując bilet z 3 tygodniowym wyprzedzeniem zapłacimy 30% mniej, dwa tygodnie - 20% , tydzień przed czasem - 10% Dodatkowo jeśli uczymy się doliczą nam 37% ulgi, a studentom 51%! Przewozy regionalne oferują też bilety za 1zł. Wystarczy wyłapać okazję. :) 

Polski Bus

W ostatniej podróży do Warszawy kobieta, którą spotkałam w przedziale bardzo wychwalała usługi Polskiego Busa. Zainteresowała mnie, ponieważ wcześniej o nim nie słyszałam. No jeśli słyszałam, to jednym uchem wleciało, drugim wyleciało. Dowiedziałam się, że oferuje on przejazd z klimatyzacją, WiFi i gniazdkami, do których można podłączyć urządzenia mobilne. A te nie zawsze są i często nie działają w pociągach... Jednakże w Internecie czytałam też, że trafiają się autobusy bez tych udogodnień. Czyli jest jak wszędzie - jak się trafi. Potem dowiedziałam się, że można podróżować Nim już za dwa złote (1zł bilet + 1zł rezerwacja) Po powrocie do domu sprawdziłam. Jest pula biletów za 1zł, kiedy ona zostanie wyczerpana pokazują nam się za 4zł, potem za 10zł. itd. Kluczowe jest tutaj to, że im częściej uczęszczana trasa - tym bilety są droższe. :) Dodatkowo możemy "za grosze" bo z Poznania za 15zł udać się do Berlina. Możliwe są jeszcze wyjazdy do Pragi, Bratysławy, Wilna czy Wiednia. Obecnie jest też promocja, że w danych regionach można podróżować za 7zł. Warto sprawdzić. :) 

Blablacar.pl 

Dowiedziałeś się o podróży dwa dni przed wyjazdem? Nic straconego! Strona blablacar.pl oferuje wspólne przejazdy. Na czym to polega? Jeśli jesteś podróżującym wpisujesz trasę jaką musisz przemierzyć. Wyskakują Ci ogłoszenia kierowców, którzy będą jechali w tamtym kierunku oraz ich ceny. Często wychodzi porównywalnie do podróży pociągiem, jednakże można trafić taniej. Wystarczy poszukać! Wszystkie konta są weryfikowane, dzięki czemu zmniejsza się ryzyka, że trafimy na jakiegoś zboczeńca. :) Jeżeli jesteś kierowcą i masz wolne miejsce w samochodzie - możesz zaoferować miejsce innemu podróżującemu. 

Autostopowanie 

Jest to darmowy sposób podróżowania. Wystarczy wyjść i wystawić palec. I czekać... aż ktoś się zatrzyma. Może okazać się niebezpieczny, ale jeśli będziemy pamiętać o kilku zasadach okaże się bardzo interesujący. O autostopie -  jego plusach i minusach pojawi się osobny post. :) 

wtorek, 30 czerwca 2015

Chcesz być szczęśliwym? #100happydays

        Jakie jest dzisiejsze życie przeciętnego człowieka? Pewnie dzielimy się na dwie grupy - osób mających życie nudne i osób strasznie zabieganych. Należę do tych drugich. Często słyszę pytanie: jak Ty znajdujesz na to wszystko czas? Ano znajduję! I Wy również możecie. Wystarczą tylko chęci. Od jakiegoś czasu biorę udział w akcji #100happydays czyli 100 szczęśliwych dni. Napiszę, że podjęłam się tego wyzwania po raz drugi!
        Żyjemy w biegu. Często nie zauważamy uśmiechu innego człowieka w Naszą stronę, promyków słońca czy po prostu czegoś co sprawiło Nam radość... Macie tak? Uważasz, że możesz być szczęśliwy przez 100 dni pod rząd? Sprawdź to! Jeśli Ci się nie uda to znaczy, że nie masz czasu na bycie szczęśliwym... Dla mnie to przykre. Uwierzcie, że w każdym dniu jest chwila, w której jesteśmy szczęśliwi. Wystarczy tylko się zatrzymać i pomyśleć co nią było. :)
        Jak to zrobić? Wystarczy przez 100 dni robić zdjęcia temu co sprawiło Nam radość danego dnia. To nie ma być rywalizacja. Pamiętajcie! Robicie to dla siebie. Jednak, żeby organizatorzy widzieli to, że akurat Wy bierzecie udział w wydarzeniu wystarczy je o hasz tagować i wrzucić na dany portal. Polecam rejestrację - wtedy organizator będzie wiedział, że bierzecie w tym udział. >KLIK<

 Ukończone 100happydays:




Trwające 100happydays:

  

Zapraszam na mojego instagrama: jestem_soba >klik<

POLECAM:  

http://monyikafashion.blogspot.com/ 

http://minnority.blogspot.com/

http://weronikarudnicka.pl/

 http://uciekajacawmarzenia.blogspot.com/ 

 


piątek, 26 czerwca 2015

Praca dla młodzieży #summer

Każdy chciałby zarobić swoje pieniądze. Mógłby wtedy je wydać na swoje zachcianki, nie musząc prosić o nie rodziców. Przy tym większość z Nas chciałaby zarobić dobrze i przy okazji coś zwiedzić. Czy tak się da? Uważam, że się da. Jest bardzo dużo ofert dla młodzieży (uczniów i studentów) Nie
wiem tylko jak jest z pełnoletnością. Do zbierania owoców sezonowych na pewno przyjmą osoby, które nie ukończyły 18tego roku życia, do pracy nad morzem już niekoniecznie. No i potrzebowalibyście zgody rodziców, ponieważ jesteście pod ich opieką. Pamiętajcie o tym :)




1. Praca nad morzem/w górach

Bardzo lubisz morze/góry. Chciałbyś wyjechać tam na wakacje, ale brakuję Ci pieniędzy? Mam idealne rozwiązanie. Możesz być kelnerką/kelnerem, sprzedawcą w sklepiku (np. lodziarnia) Wynagrodzenie: ok. 10zł/h (czasami więcej), często z zakwaterowaniem oraz wyżywieniem. Wymagania: aktualna książeczka sanepid-owska (koszt ok. 100zł ) Gdzie szukać? Polecam portal OLX, link do pracy nad morzem >KLIK< , w górach >KLIK< (tu ofert niestety mniej, ale można pytać w pensjonatach czy np. za sprzątanie nie dostaniecie wyżywienia i noclegu). Polecam też stronę na facebooku: https://www.facebook.com/pracanawakacjepolska

2. Praca za granicą

Przynajmniej dwie osoby z mojej klasy wyjeżdżają na wakacje do pracy za granicę. Nie mam pojęcia, jak poszukiwali. Przynajmniej w jednym wypadku było to załatwione po znajomości. Tak jest zawsze taniej i bezpieczniej niż przez pośredników. Oczywiście można poszukać czegoś samego, ale jeśli nie jesteście w 100% pewni czy to nie jest oszustwo - nigdy nie jedźcie. A kiedy już postanowicie wyjechać to koniecznie poinformujcie kogoś bliskiego o tym, gdzie będziecie, podajcie dane adresowe, numer telefonu itp. Wszystko wcześniej sprawdzając! :) Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Nie dotyczy to tylko pracy za granicą, ale również w kraju. Oszuści czają się na każdym kroku. Osobiście mogę polecić serwis workaway.info >KLIK< Na tym serwisie znajdziecie bardzo ciekawe ogłoszenia. Możecie np. wyjechać do innego kraju i opiekować się dziećmi. Jest to forma wolontariatu, dlatego wynagrodzenia nie będzie (czasami zdarza się jakieś kieszonkowe:)), ale za to poznacie kulturę, język, otrzymanie darmowe zakwaterowanie i wyżywienie. Bardzo ciekawa opcja dla osób, które chcą rozwijać swoje języki obce. Jedynym mankamentem strony jest to, że całościowo jest prowadzona po angielsku oraz, że jeśli chcecie aplikować to musicie wnieść jakąś opłatę. (z tą opłatą nie jestem pewna!) Drugą stroną jest strona biznesflow.pl >KLIK< Strona oferuje różnorodne staże za granicą, wszystko jest opisane po polsku. :D Niestety, żeby dowiedzieć się więcej szczegółów i zaaplikować trzeba wnieść opłatę.

3. Praca w mieście

Jeśli mieszkasz w dużym mieście ze znalezieniem pracy nie powinno być większych problemów. Pracodawcy często w okresie letnim potrzebują dodatkowej pary rąk do posprzątania, kelnerowania czy też sprzedawania lodów. :) Wystarczy iść i popytać lub poszukać ofert na popularnym OLX wpisując swoją miejscować oraz kategorię praca dodatkowa. Bardzo często pojawiają się też ogłoszenia dla hostess czy też są poszukiwane osoby do roznoszenia ulotek. Rozejrzyjcie się! Może akurat Was coś zainteresuje. Osoby z wiosek, małych miejscowości mają pewne utrudnienie. Praca przeważnie jest "porozdawana" krewnym, znajomym itp. Dlatego warto zacząć od pracodawcy rodziców... Jeśli to zawiedzie proponuję popytać czy nie potrzebują kogoś do zbioru owoców sezonowych (truskawek, pomidorów) lub też do żniw. :) To ostatnie to praca nie dla każdego. Jeśli nie miałeś wcześniej styczności z pracą na polu - daj sobie spokój. Oczywiście możesz wyjechać za pracą do innego miasta. Może rozpoczynasz studia od października w większym mieście nieopodal. Uważam, że jest to ciekawe rozwiązanie. Jednocześnie możesz znaleźć już mieszkanie, może będzie mógł przychodzić do pracy w weekendy po rozpoczęciu studiów oraz zapoznasz się z miastem, dzięki czemu potem będzie Ci łatwiej. 

Robić można wiele. Potrzeba mieć silną motywację, bo nie ma co ukrywać - manna sama z nieba nie leci. Jeśli sami nie poszukacie pracy - ona Was nie znajdzie. Tak było, jest i będzie. Czasami warto się trochę pomęczyć, przekopać całe Internety, bo może akurat wpadniecie na coś co będzie sprawiało Wam ogromną satysfakcję. Nawet jeśli tak by nie było to macie gwarantowaną satysfakcję. A za zarobione pieniążki możecie kupić co tylko chcecie. A może jakieś wakacje przez rozpoczęciem kolejnego intensywnego roku? Zastanówcie się nad tym. :  )

piątek, 19 czerwca 2015

Zaplanuj wakacje! #summer

        Do wakacji pozostał zaledwie tydzień. Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało! Dla większości z Nas zacznie się przepiękny, gorący okres. Niestety muszę napisać, że często w tym czasie popadamy w rutynę... Wyłączamy budziki przeważnie wstając przed południem :) I co się okazuje? Nastaję wieczór, znowu idziemy spać i koło się zamyka. Nagle nastaję 01.09. I większość z Nas znowu powlecze się noga za nogą do szkoły... Co zrobić, żeby tak nie było? Czy naprawdę chcesz, żeby Twoje wakacje po raz kolejny wyglądały nijako? 
        Polecam spisać rzeczy, które mamy do zrobienia w wakacje. Możesz zacząć kurs prawo jazdy, bo wcześniej nie miałeś na to czasu, zapisać się na taniec towarzyski czy zaplanować wyjazd wraz z przyjaciółmi. A może by tak iść do pracy? Jest mnóstwo rzeczy, które możesz robić! Nic Cię nie ogranicza - a ja Ci to udowodnię w tym i w kolejnych postach z tej serii!
Zauważałam, że kiedy spisuję sobie na kartce to co mam do zrobienia wygospodarowuje trochę czasu na przyjemności! Bardzo dużo osób ma kalendarze i w nim zapisuje ważne spotkania, to co ma do zrobienia. Posiadasz taki? Skorzystaj! Kolorowe kartki i markery staną się świetnym ułatwieniem. Muszę przyznać, że ja nie lubię tej metody. Za każdym razem, kiedy dochodziłaby mi jakaś nowa rzecz musiałabym sprawdzić w kalendarzu czy nie mam akurat czegoś innego. Jestem osobą pamiętliwą i jeśli już coś planuję to datę mam zakodowaną w głowie. ;) Jednakże wszystkim gorąco polecam - jeśli wiecie, że coś może Wam uciec z głowy - warto to zapisać.



Pomyślałeś już co będziesz robił? Sprawdź dokładnie, gdzie możesz to robić. Wybierz termin. Koniecznie przeanalizuj wszystkie koszty. Następnie przedyskutuj teraz sprawę z rodzicami. Zapytaj czy nie mają nic przeciwko. Koniecznie dowiedz się czy za sponsorują Ci rzecz, którą chcesz robić. Niestety wyjazdy, kolonie czy kurs prawo jazdy mogą okazać się kosztowne... Masz swoje oszczędności, które na to przeznaczysz? Świetnie! Osobiście bardzo cenię ludzi, którzy zapracowali na coś sami. Uwierzcie to co sobie kupimy czy gdzie pojedziemy zawsze smakuje lepiej! 


        Jeśli akurat musisz zostać w domu - zaplanuj! Pomyśl co akurat możesz zrobić, żeby się rozwijać? Jest mnóstwo takich rzeczy. Prowadzisz bloga? Może warto napisać inspirujący post. Zaproś przyjaciółkę na noc. Zrób sobie domowe SPA. Poczytaj dobrą książkę, obejrzyj film. Możesz zrobić wszystko :)

Jak już wspominałam mam zamiar zrobić taki cykl zatytułowany #summer. Będą sposoby na tanie podróżowanie, o pracy na wakacje i jak podróżować za darmo! :) Jeśli chcecie coś dołożyć to piszcie! Oczywiście mnie też może jeszcze coś przyjść do głowy .

niedziela, 31 maja 2015

Chcesz być fit?

         Nie muszę przypominać, że od kilku lat panuję moda na bycie fit. Niestety często ludzie mylą to z głodówkami i wielkimi wyrzeczeniami. Moim zdaniem nie o to w tym wszystkim chodzi! I postaram Wam się to udowodnić. Zbliża się lato, więc myślę, że post się przyda. Naprawdę nie trzeba dużych wyrzeczeń, żeby odrobinę zmienić nasze ciało.

Wszystko zaczyna się w naszych głowach! 

   Myślicie, że osoba myśląca ciągle o tym waży, ile centrymetrów ma tu i tam i co zjeść, żeby spożyć jak najmniej kalorii schudnie? Bzdura! Miałam okres, w którym prawie popadłam w taki stan. Naprawdę to nie jest nic dobrego dla naszej psychiki. Obecnie jest o wiele lepiej! Staram się zdrowo jeść, ale kiedy mam ochotę nie odmówię sobie np. loda. Podobni jest z treningami - nie mam czasu to nic, że go nie zrobiłam. I chyba są większe efekty takiego działania, bo ostatnio usłyszałam, że schudłam. Na pytanie ile? nie umiałam odpowiedzieć, bo dawno się nie ważyłam ani nie mierzyłam! 


Sukienka rozmiaru M. Koledzy byli głodni po grillu (tak to tylko oni potrafią :)) i postanowili pojechać do galerii do McDonald'sa tudzież KFC. Ja postanowiłam skorzystać z okazji i iść na zakupy. Zwłaszcza, że od "restauracji" tego typu trzymam się jak najdalej! Chociaż w sumie ostatnio przekonałam się do lodów z McDonald's (chociaż jeśli jadłam je trzy razy w ciągu prawie 18stu lat to niektórzy uznaliby, że ze mną źle :D) Szybko wypatrzyłam powyższą sukienkę. Do przymierzalni postanowiłam wziąć dwa numery - M i L. Najpierw popatrzyłam na M, ale stwierdziłam, że najpierw ją przymierzę. I o dziwo pasowało idealnie! W sumie nie powinnam być zaskoczona, bo M jest moim rozmiarem.

Jedz racjonalnie! 

         Zacznij od małych kroków. Jeżeli przez całe życie jadłeś codziennie tabliczkę czekolady to ten nawyk nie zniknie tak od razu. Ogranicz ją najpierw do 5 pasków, po tygodniu do 4. I tak dalej. Z pewnością szybciej zauważysz efekt, niż gdybyś nie jadła jej przez tydzień, a potem pochłonęła ją w dwa razy takiej ilości. :) 
  • Ogranicz spożycie cukru - kawa i herbata bez cukru są równie smaczne.
  •  Zapamiętaj, że sól to Nasz wróg. 
  • Pij przynajmniej 2 litry wody dziennie
  • Zamień czarną herbatę na zieloną
  • Zaprzyjaźnij się z ostrymi przyprawami
  • Jedz co 3 godziny! Regularność to naprawdę ważna rzecz
  • Jedz białko po treningu 
  • Pamiętaj! Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia!
Wydaję mi się, że te kilka zasad nie jest jakoś skomplikowanych. Małymi kroczkami można osiągnąć naprawdę wiele.


Jak tym można się najeść? Jako komentarz do mojej sałatki. Na powyższym zdjęciu: sałata, szczaw, pomidor, rzodkiewka, kurczak, jogurt naturalny i  pieczywo chrupkie żytnie. Ja naprawdę się najadłam! W tej sałatce nie było listka sałaty. To co widzicie na zdjęciu to już końcówka mojego królewskiego posiłku.

Ćwicz!

Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Samo zdrowe odżywianie nie wystarczy. Osobiście preferuję ćwiczenia 6 razy w tygodniu, ale osobom początkującym polecam zacząć od 3-4. Pamiętajcie, żeby robić to systematycznie. Zakwasy naprawdę przeminą, a potem będziecie czuć się coraz lepiej! Początkującym polecam Secret Ewy Chodakowskiej, bardziej zaawansowanym Insanity Workout Shauna T. A dla zabieganych - niezawodną Mel B.Polecam wykonywać 1-2 w tygodniu trening cardio, 1 - trening siłowy, 1-2 - pilates, rozciąganie, yogę, 1 - tabatę. Zmienność jest ważna, bo organizm się przyzwyczaja. 


Daj sobie czas!

    Osiągniesz wszystko, jeśli tylko dasz sobie czas. Jeszcze nikt nie zdobył wszystkiego w jeden dzień. Pamiętaj, że czas i tak przeminie. Regularność to połowa sukcesu.






środa, 18 lutego 2015

Moc siniaków!

          Wiecie kiedy czułam, że żyję?  Około dwóch lat temu wracając z 1,5 godzinnych treningów piłki ręcznej. Cała poobijana, zmęczona, ale szczęśliwa! Punkt kulminacyjny był wtedy, kiedy na obiad nie było nic ciekawego/resztki, taki wiecie... zjeść bo zjeść. A naprawdę chciało mi się wtedy jeść! No, ale cóż zrobić, zawsze trzeba było sobie jakoś radzić. Pamiętam te wyciągnięte nogi przed TV i jedzenie (prawie błogosławiąc) tego obiadu. :) Szczególnie, kiedy było coś dobrego.
 Niestety - właśnie około 2 lat temu skończyła się jakaś era! :D Była to naprawdę coś pięknego. Znajdowałam czas, siłę, chęci, pokonywałam ból mięśni, siniaki mnie śmieszyły i praktycznie "leciałam" na halę.
          Wspomnienia wróciły na wf-ie. Niesamowite, że wystarczają tylko Mistrzostwa Świata w danej dyscyplinie i dobry wynik Polski, żeby ludzie zaczęli lubić daną dyscyplinę. :)  I zaczęliśmy grać na wychowaniu fizycznym. Jako, że przyszedł kolega z starszej klasy, który gra w klubie, w którym i ja ćwiczyłam także naprawdę poczułam jego rzuty. Miał bezcenną minę, kiedy kilka razy nie trafił. No cóż, jako bramkarka przyzwyczaiłam się, że piłki nie należy się bać.  A on został przeświadczony w tym, że uczniowie mojej szkoły odsuwają się na sam widok, że ma piłkę w ręku. Niestety, nie ze mną takie numery. Z chłopakami również zdarzało mi się grać... Niestety troszkę go zdenerwowałam i jego rzuty stały się mocniejsze. Helloł! Kobieta na bramce. :D



         Po troszku uświadomiło mi to, że warto walczyć o swoje! Nikt tego za Nas nie zrobi. To czy coś osiągniemy zależy tylko i wyłącznie od Nas. Gdybym nie odważyła się pójść wtedy na pierwszy trening do klubu - nie przeżyłabym niesamowitej  przygody. Nie nauczyłabym się, że bycie szczupłym jest wyłącznie wtedy, kiedy się nic nie je. :) Jadłam wtedy sporo, a i tak chudłam. Tak, taki tam paradoks. A miałam obawy. Chyba, jak każdy przed kolejnym "pierwszym razem". Zastanawiałam się czy nie jestem za słaba, czy wytrzymam przez 1,5 godziny, jak mnie przyjmą dziewczyny z drużyny. Pytań  było mnóstwo. Opłaciło się zaryzykować! Zawsze warto. 


A to przeze mnie przemawia, więc zostawiam do wysłuchania: 


                         Biorę udział w rozdaniu na blogu: http://secretaddiction86.blogspot.com



       

niedziela, 8 lutego 2015

Zawalcz!

    Myślałaś (a może myślałeś) kiedyś, żeby coś zmienić. W sumie nie COŚ, a swoją sylwetkę. Pomyślałeś? Było tak? Postanowiłeś sobie "od jutra". Okej, ale odpowiedz sobie teraz szczerze na pytanie: Ile wytrzymałeś? Dałeś radę? Jeśli tak wielki szacunek i gratulacje. Jeśli jeszcze nie osiągnąłeś tego czego pragniesz, brak Ci motywacji lub teraz postanowiłeś zmienić swoje ciało - ten post jest dla Ciebie! Post będzie skupiał się na ćwiczeniach, ale można podpasywać go po wszystko (przykłady będą nie tylko ze świata fit)
    Oczywiście najważniejszą rzeczą jest systematyczność. Naprawdę wiele razy coś zaczynałam, żeby potem daną rzecz okryły warstwy kurzu. A milion razy było tak z językiem angielskim! Zawsze, ale to zawsze zabrakło mi tego, żeby dzień po dniu wspinać się po szczeblach językowej drabinki. Z ćwiczeniami też tak jest. Ile razy zaczynałeś? Ja sporo. Najgorsze w moim przypadku jest przestać ćwiczyć na kilka dni. Potem naprawdę jest ciężko wrócić na odpowiednie tory. Nie ma czasu, jutro sprawdzian, a tu do domu wróciłeś o 22.00 ... Dni od czwartku do soboty miałam bardzo napięte i nie udało mi się w grafik wrzucić treningu. Może przy odpowiedniej motywacji nie miałabym takiego problemu? Jednak po 11 godzinach stania i chodzenia nie miałam zwyczajnie siły... Albo po wyjściu z domu o 7.20 i wróceniu o 22.00 Zdarza się! Każdemu się zdarza. Najważniejsze, żeby się nie poddawać. Kilka dni nic nie zaprzepaszcza, nadal możesz (a nawet powinieneś) walczyć! Bo kto jak nie Ty?  
      Naprawdę warto! Pomyśl sobie o lecie. Chciałabyś ubrać skąpe bikini? Tego lata będziesz miała okazję, jeśli jest w Tobie krzta motywacji i samodyscyplina. Naprawdę nic więcej Ci nie potrzeba. Co ćwiczyć?  Oczywiście źródłem filmików, opisów ćwiczeń jest internet. O Ewie Chodakowskiej pisałam TUTAJ , o moich ćwiczeniach (rok temu) pisałam TU . Uważam, że już z tych dwóch notek coś wybierzecie. :))


      Co ćwiczę obecnie? Robię dwumiesięczny program Insanity Workout, który prowadzi Shaun T. Zdecydowanie uwielbiam, pisałam nawet w drugim linku, który Wam wstawiłam. Będzie obszerniejsza notka o nim. Dajcie mi trochę czasu! :D Planuję również napisać post o Mel B. Wiele początkujących osób zastanawia się CO. Nie chodzi mi teraz o programy, na których dzisiaj nie będę się za nadto skupiać tylko o to czy cardio czy trening siłowy. Czym one się różnią?
     Cardio ma za zadanie spalać tłuszcz z każdego obszaru ciała. Tak, tak z piersi też. :D Coś kosztem czegoś drogie Panie. Dla tego polecam wszystkim osobą, które mają trochę tłuszczyku. Wiedzcie, że mięśnie będą, ale co nam po nich pod warstwą tłuszczu? Następnie po miesiącu-dwóch można przejść do ćwiczeń siłowych czyli rzeźbiących. Wtedy świetnie można dopracować każdą partię ciała!
      Osobiście moim ulubionym treningiem jest trening pomieszany. To znaczy ok. 10 min szybkiej rozgrzewki, a następnie trochę takich i takich ćwiczeń. Tak, żeby nikt nie był poszkodowany. Na tym chyba najbardziej opiera się Shaun T. A co najważniejsze - daję efekty!
      WAŻNE! Zawsze pamiętaj o rozgrzewce przed ćwiczeniami i rozciąganiu po ćwiczeniach. Bez tego nie ma nawet co myśleć... Kiedy zdarzy się kontuzja - odpocznij kilka dni. Naprawdę nic na siłę! Po co? Chyba nikt nie chcę stracić zdrowia. Pamiętaj o poprawnym wykonywaniu ćwiczeń (wtedy kontuzje nie będą Ci straszne :)) Nie zapominaj o posiłku po ćwiczeniach! Najlepiej niech to będzie coś lekkiego, zawierającego dużo białka! Tłuszcz idzie bardzo szybko się hm... regeneruje, a mięśnie potrzebują na to bardzo dużo czasu. Dlatego warto pamiętać o uzupełnianiu budulca czyli białka. Obuwie! Dla mnie oczywista oczywistość, dla niektórych niestety nie. Nie waż się (zwłaszcza czegoś bardziej intensywnego) ćwiczyć na bosaka. Kontuzji po takim zabiegu można nabawić się multum. Nie zapominaj o zdrowym odżywianiu! Po co robić coś w połowie? Jeśli tak, to nie warto robić tego w ogóle. Nie mówię tu o jednym posiłku dziennie (ma być ich 5!), "dieta" ma być różnorodna, bogata o wszystkie składniki. Słodycze? Jeśli masz ochotę to zjedz, ale nie codziennie i nie po stercie! A najlepiej zamień je na zdrowe zamienniki.
  Odpowiednio dobierz trening do swojego stopnia zaawansowania. Jeśli dopiero zaczynasz - nie ma co się katować. Po co zrobić jeden trening 1,5 godzinny, żeby wszystko zaprzestać na wiek wieków , bo ciężkie, bo trudne, bo głupie? Zacznij od 30min i stopniowo możesz wydłużać czas/zwiększać intensywność ćwiczeń.


Nie mów, że cel wymaga czasu! Czas i tak przeminie. A Ty? Możesz być lepszą wersją siebie! 


piątek, 16 stycznia 2015

O tym co w solniczce piszczy...

           Po Waszych komentarzach (za które bardzo dziękuję!) widzę, że większość z Was przestrzega zasad zdrowego odżywiania. Też mam nadzieję, że jak co niektórzy po kilku tygodniach odzwyczaję się od słodyczy. :) Jednak cukier podobno mocno uzależnia, ehh. Od soli było mi się bardzo łatwo uwolnić. Po prostu przestałam ją dodawać do swoich potraw. Samo przeszło. Herbaty nie słodzę od dzieciństwa, więc powiedzmy mam ułatwione zadanie.
          Właśnie dzisiaj chciałabym napisać Wam o przyprawach. Z tego co się orientuję mało kto coś więcej o nich wie. A niektóre idealnie wzbogacają naszą potrawę! I niektóre jakie mają właściwości...



SÓL

  Co nieco było do góry. Osobiście uważam, że moja rodzina dodając dużo soli do potraw po prostu zabija jej smak. Ja, kiedy coś takiego jem czuję smak soli, a nie np. ziemniaka. Nonsens. Sól dla naszego organizmu jest źródłem sodu, który jest niezbędny do regulowania ciśnienia i gospodarki wodnej naszego organizmu. Niestety nadmierne spożywanie soli prowadzi do powstawania nadciśnienia tętniczego (a to zwiększa szanse na zawał serca) i zatrzymuje wodę w naszym organizmie (cellulit - wrrr) Nasza dieta wzbogacona w sól nie powinna przekraczać jednej płaskiej łyżeczki dziennie. Trudno jest tego całkowicie przestrzegać, ponieważ obecnie sól dodawana jest do wszystkiego! I nie mówię tu o doprawianiu potraw przez Nas. Po prostu w tym co kupujemy zawsze się znajdzie choć odrobinkę jej... Dlatego uważam, że warto odstawić solniczkę, albo chociaż znacznie ograniczyć jej używanie. 

CHILI

  Zdecydowanie uwielbiam w każdym wydaniu! Nieważne czy świeża czy sproszkowana. Gdybyście widzieli miny moich bliskich, kiedy przez przypadek mi się przesypię... A używam jej praktycznie do wszystkiego! Nawet kakao musi mieć posmak pikantności. Papryczka chili ma dużo zalet. Przyśpiesza nasza przemianę materii, a co za tym idzie pomaga w odchudzaniu. :) Zawiera kaspaicynę, która działa antyrakowo. Zapobiega przeziębieniom...Pomaga w leczeniu zatok.Jednak nie polecam jeść np. całej papryczki dziennie. Może zaszkodzić Naszemu żołądkowi. Ale w małych, zbilansowanych dawkach? Jak najbardziej tak



OREGANO 

Lubię dodawać do ciasta na pizzę, sosów pomidorowych, przyprawiam nim ryby. Oregano ma łagodny smak, czasami nie wyczuwalny... Łagodzi rany i choroby skóry. Pomaga w dolegliwościach jelitowych. Ma właściwości anty: grzybicze, rakowe i bakteryjne.

BAZYLIA

  I kolejna z cudownych przypraw! Czasami nawet nie wiemy co trzymamy w kuchni. Spaghetti chyba każdy lubi? A do niego własnie najczęściej się jej używa. Właściwości: działa przeciwzapalnie, obniża poziom stresu (!), zmniejsza opuchliznę. Jest wykorzystywana do kremów oczyszczających. Jednak przez duże stężenie olejków eterycznych bazylii nie powinny spożywać kobiety w ciąży. 

WANILIA

  Wszystkie desery, w których się znajduję stają się jakoś smaczniejsze. Pewnie was nie zdziwi, kiedy napiszę, że też ma świetne właściwości. Bowiem laska wanilii pobudza nasz organizm. I nie wykazuję właściwości uzależniających. Piękny narkotyk rzecz by można. :D  Używa jej się do robienia nalewki, która pomaga zwalczać gorączkę oraz zwiększać sprawność mięśnia sercowego. 




       Wiem, że post jest inny, ale i ja czasami potrzebuję czegoś innego. :) A blog jak sami widzicie się zmienia. Już dawno przeszłam z postów o moim codziennych dniu, do takich jakby hm... ambitniejszych? I podoba mi się to! Jako, że mało kto wie o tym jakie cudowne właściwości mają przyprawy - postanowiłam poruszyć ten temat. Mam nadzieję, że przypadł Wam on do gustu. Skąd moje zainteresowanie nimi? Uwielbiam eksperymentować w kuchni, kocham przyprawy, o każdej lubię coś wiedzieć, a że interesuję się medycyną - stąd odkrywanie tych zdolności leczniczych. 


niedziela, 11 stycznia 2015

Nie podjadaj!

         Na pewno każdy  z Was przynajmniej kilka razy po coś sięgnął między posiłkami. A to ciasteczko lub wafelek czy też kawałek czegoś innego czym częstował kolega. Niby nic takiego, ale po kilku takich razach centymetrów w pasie przybywa... Co jednak zrobić, żeby nie sięgać po tak ładnie wyglądające rzeczy? Mam nadzieję, że Wam w tym pomogę.

NUDA

        Niektórzy twierdzą, że podjadanie wynika z nudy. I muszę przyznać, że przynajmniej jakaś część prawdy w tym jest. Ile razy podczas oglądania TV zachciało Nam się jeść? Przypominam sobie, że często tak jest. Niekiedy potrzeba zejść do kuchni, żeby przynieść sobie coś do schrupania. I niestety najprawdopodobniej nie będzie to nic zdrowego. Podjadając po prostu próbujemy zabić czas. Tak, tak - kiedy nie mamy co robić on bardzo wolno leci i nawet jeśli niedawno jedliśmy Nasz organizm się czegoś domaga... Co zrobić, żeby temu zapobiec? 

1. Zmień przekąski! 

Na pewno jest w Waszym domu chociaż trochę słodyczy. Czy nie warto byłoby zamienić ich na zdrowe zamienniki? Tak, mam na myśli owoce. Cenowo wychodzi na to samo, więc dlaczego nie? Można też zapełnić naszą lodówkę jogurtami naturalnymi, które można mieszać z owocami. 



2. Znajdź zajęcie! 

Podjadanie wynika z nudy, jak już pisałam. Dlatego logicznym jest, że osoby, które mają jakieś zajęcie i w pełni wykorzystują swój nie podjadają. Wydaję mi się, że to prosta rzecz, bowiem każdy z Nas ma coś co uwielbia robić, albo na co nie ma czasu. Ten czas jest, to po prostu Nam się nie chcę. 

3. Jedz co 3 godziny. 

Zauważam, że od kiedy mam wyznaczone godziny, kiedy jem nie mam ochoty na nic słodkiego. Naprawdę to proste! Wystarczy się tego trzymać... I już. 

4. Trenuj! 

O tym zamierzam przygotować jeszcze osobny post. Jednak uważam, że dobry trening zapobiega Naszemu podjadaniu. Mam ustaloną godzinę o której ćwiczę. Po każdym treningu trzeba coś zjeśc, u mnie akurat wypadło na kolację. ;) Trening stymuluję nasze stężenie glukozy we krwi, dlatego chęć "na coś" słodkiego jest mniejsza. 

5. Pij dużo wody! 

Kiedy masz ochotę coś zjeść (oczywiście nie wiesz co to może być), wypij szklankę wody... Pewnie szybko Ci ta chęć przejdzie. A Ty dowiesz się, że niekoniecznie byłeś głodny tylko spragniony.
6. Żuj gumę. 

Można żuć gumę od czasu do czasu. Nie jestem jednak jakąś wielką fanką gumy. Dlaczego? Wydziela też jakieś soki nieprzyjazne naszemu organizmowi. Ileż też można ją rzuć, żeby nie podjadać? Moim zdaniem (i nie tylko moim) bardziej pobudza Nasz żołądek do pracy, co raczej zwiększa Nasz apetyt. 

7. Kolacja

Jedz lekko i do 3h przed pójściem spać. Jedz mądrze. Staraj się nie przeciążać żołądka i jedz produkty z błonnikiem. Tak, żeby później nie naszła Cię ochota na zajrzenie do lodówki. 


I z takim zabawnym demotywatorem Was zostawiam. :) 



środa, 7 stycznia 2015

Być sobą w XXIw

      Czym właściwie jest bycie sobą? Zastanawialiście się? Przyznam, że ja czasami. No, bo każdy powinien mieć własne zdanie. Musicie jednak przyznać, że często tak nie jest... Nie wiadomo, kiedy ulegamy namowom, prośbom na zmienienie decyzji/zdania. Często jest tak, że nasi "przyjaciele" są tylko wtedy, gdy ich potrzebujemy. Naprawdę nie ma chyba niczego bardziej toksycznego! Zwłaszcza, że wielu z Nas próbuję dawać drugą szansę. Warto? Obecnie uważam, że nie. Ludzie mogą się zmienić, ale te zachowania trzeba sobie wypracować. Na pewno nie wystarczy na to tydzień czy nawet miesiąc. No, ale właśnie - piszę o zmianie, a mamy być sobą. O co mi w końcu chodzi? Chyba o wybory. Przez całe Nasze życie przewija się niesamowicie dużo osób. Tylko od Nas zależy, z którymi jeszcze się spotkamy, zamienimy słowo, w końcu zaprzyjaźnimy się. Musimy dokonywać dobrych wyborów. Wiem, wiem, łatwo mi napisać. :) Co jeśli trafimy na kogoś złego? Albo ktoś taki jest w Naszym otoczeniu? Przecież nikogo nie będziemy zmieniać na siłę... To nie ma sensu. Nie zmieni się. Jednak ostatecznie od Nas zależy czy wejdziemy z Nim w bliższe relacje, czyż nie?

Ponny / City Center Poznań


        Sądzę, że w XXI wieku mamy większą szansę na bycie sobą. Gadanie ludzi pozostanie. Czy oni nie zazdroszczą Nam czasami, że my potrafimy? Nie warto przejmować się opinią innych! Z tym naprawdę lepiej się żyję. Śmieją się? Z Ciebie? A co tam, śmiej się razem z Nimi! I patrz na ich miny. Idealne uczucie. :)  
Obecnie możemy ubierać się, jak chcemy. Mamy bardzo duży wybór. Tak, tak zdjęcie wyżej to przedstawia. Szkoda, że nie widzieliście mojej miny, kiedy zobaczyłam tę bluzkę. Chociaż nigdy nie oglądałam kucyków Ponny (nie te czasy, uff), zapragnęłam ją przymierzyć. Wzrok koleżanek - bezcenny. Przystojnego ekspedienta (?), bo miałam problem czy muszę wziąć numerek też. :D Przejęłam się? W ogóle! Okazało się, że bluzka jest bardzo miła w dotyku i noszeniu oraz na moje bardziej nadaję się na pidżamę. No, ale są gusta i guściki, jak to powiadają. Czyli własny styl, jedna sprawa załatwiona. Nie ma przeciwwskazań do tworzenia tego co sobie wymarzymy, praktycznie wszystkie chwyty dozwolone. A oglądając jakieś pokazy mody dochodzę do wniosku, że tu nie ma żadnych granic.  Dobrze? Źle? Nie wiem. Wiem, że niektórych ubrań nigdy bym nie ubrała i nie ubiorę. 
         Orientacja seksualna! Nadal ciężki temat. Napiszę tylko, że toleruję każdą orientację. Wymysł, nie wymysł, ale trzeba zaakceptować. To też jest w bardzo dużej mierze bycie sobą. Przyjmuję krytykę, ale bądźcie konstruktywni bardzo Was proszę! Tak, jestem chrześcijanką, jakby ktoś pytał. Uważam jednak, że niektórzy nie powinni się z nią tak bardzo odnosić np. na ulicy. Ale czy to nie dotyczy też osób heteroseksualnych? Bo co? Bo się przyzwyczailiśmy i to jest okej, a homoseksualiści już nie? Ha, a tu też powstaję bardzo kontrowersyjny temat. Dla większości (nie wszystkich, zaznaczam) chłopaków/mężczyzn lesbijki są do zaakceptowania, geje już nie. No cóż, może i dobry odruch? W końcu podobają im się kobiety. :> 
         Własne zdanie! Każdy powinien je mieć na konkretny temat. W końcu nie możemy wiecznie przytakiwać. A jak mamy to swoje zdanie to nikt Nam go nie odbierze. Przynajmniej nie powinien. Staram się zaakceptować pozycję innych osób. Wiem, że ja coś mogę widzieć tak, a oni mogą patrzeć na to inaczej. Przyzwyczaiłam się Uznałam, że to nic złego. W końcu każdy ma do tego prawo! I bardzo nie lubię (staję się drażliwa itp), jak ktoś próbuję je zmienić, zrównać mnie z podłogą, bo coś mu się nie podoba. Ok, byłaś fajna, jak mówiłaś tak jak ja. Nie mówisz? Jesteś be! Dziecinne nie uważacie? Ja tak sądzę. Dlatego nie kontynuujcie takich znajomości na wyższym poziomie. Bo osoba, z którą rozmawiacie zwyczajnie tego poziomu nie posiada... 
I tu nie jest o tym, żeby nie dochodzić do kompromisów. One są w Naszym życiu ważne. No dobra, ja jestem strasznym uparciuchem, strasznie trudno mnie do czegoś przekonać. Muszę się sama przejechać, żeby to dostrzec. Jednak dzięki temu mam doświadczenia. 

Mam swoje plany, marzenia, dlaczego miałabym iść za stadem? Indywidualność nie  jest zła! A wręcz ceniona w dzisiejszych czasach


Tak - spodobało mi się :D 





piątek, 2 stycznia 2015

Co z czym się je? Czyli o zdrowym odżywianiu słów kilka

         Ostatnio na wielu blogach przeczytałam Wasze postanowienia noworoczne. Jednym z nich było: "Zacznę się zdrowo odżywiać." lub: "Zacznę ćwiczyć." Tak, tak, ja te sobie kiedyś tak mówiłam. Nie jestem tylko pewna czy czekałam do Nowego Roku. Pytanie tylko ile z Nas wytrwa w tym postanowieniu? O tak, też sądzę, że niewielu. :) Ale nie bądźmy ludźmi małej wiary! Postanowiłam Wam i sobie wyjść na przeciw.
          Od razu informuję, że nie jestem dietetykiem, trenerem fitness itp. Swoją wiedzę posiadam z różnych stron internetowych, przeglądania i czytania książek mądrzejszych osób. To tylko moje zdanie - nie twierdzę, że masz mieć takie samo. Kiedyś uważałam, że nie jedzenie = chudnięcie. JAKA  BZDURA! Twierdzę, że jestem mądrzejsza o wiedzę związaną ze zdrowym odżywianiem i postanowiłam się z nią z Wami podzielić. Oczywiście nie musicie z tego korzystać. Modyfikacja dozwolona, ignorowanie też. :) Do dzieła! 



OD CZEGO ZACZĄĆ? 

Nie każę Ci od razu zrezygnować ze słodyczy. Uwierzcie, że po max tygodniu nie jedzenia ich, kiedy przyjdzie gorszy dzień rzucicie się na całą tonę... Skąd wiem? Z autopsji kochani - niestety. I w sumie całe tygodniowe wyrzekanie się ich nic nam nie da. W ciągu tego jednego dnia zjemy więcej, niż gdybyśmy nie wyeliminowali ich. Co radzę? Osobiście uważam, że nie można przesadzać w żadną stronę. Co złego się stanie, kiedy raz na jakiś czas pozwolimy sobie na coś słodkiego? Np. batonik. A wiecie co ja uwielbiam robić? Zdrowe desery! Pewnie czytacie to z otwartymi ustami myśląc sobie, jaka ze mnie kretynka. Otóż naprawdę się da! Co powiecie np. pyszny owoc? Można też np. połączyć jogurt naturalny z owocem (jeśli ktoś ich nie lubi), ewentualnie dodać jakieś bakalie. I gotowe! To naprawdę proste. Wystarczy tylko chęć i chwila czasu. A skąd brać pomysły? Oczywiście najlepszym źródłem jest Internet! Skarbnica naszej wiedzy, jak to mówią. Jednak i tutaj nie zapominajmy o myśleniu i zastanówmy się czy coś, aby faktycznie jest zdrowe. 

ŚNIADANIE? NAJWAŻNIEJSZE! 

Śniadanie i błąd mojej wczesnej młodości. W podstawówce zwłaszcza w klasie 4-6 (lub 5-6), na pewno trwało to kilka lat... bo i gimnazjum... WYRZEKAŁAM się śniadań. Tak, moja głupota nie znała granic. I nie, żeby nikt mi nie mówił, że źle robię. Oczywiście, że mówili! Jednak, jak ja się na coś uprę to jak osioł i nie ma zmiłuj. No chyba, że sama dojdę do wniosku jaką debilką byłam. I doszłam. Jasne, że za późno. Może, jakbym je jadła dziecięcy tłuszczyk sam zniknąłby. A tak to przysłowiowa dupa, przepraszam za wyrażenie. Dlaczego ono jest takie ważne? Pobudza ono nasz organizm do dalszej pracy. Dzięki niemu potem możemy się skupić, zebrać swoje myśli i mieć siły do działania. Kiedy jemy 1 posiłek w ciągu dnia zaczynamy pobudzać nasz żołądek do pracy i dzięki temu potrafi on strawić więcej. (czy jakoś tak, dietetyk ze mnie żaden :)) Ogólnie bez niego możemy czuć się ospali, przemęczeni, nie mieć siły, być źli itp. Tak, miałam tak. ;/ Teraz śniadanie dla mnie jest jak świętość - bez niego nie wyjdę z domu. W ciągu ostatnich dwóch lat zdarzyło mi się tylko raz tak mocno zaspać (jeżdżę autobusem), że szybko przygotowałam śniadanie do szkoły i od razu po przestąpieniu jej progu zabrałam się za konsumpcję! :) Ten posiłek powinniśmy spożyć do max godziny po przebudzeniu. Co jeść? Osobiście lubię śniadania na ciepło. Często jest to u mnie owsianka - nieważne czy gotowana na mleku, czy płatki wsypane do mleka. Do tego czasami dodatki: rodzynki, orzechy, czasami jakiś dżem, wkrajany owoc. (oczywiście nie wszystko na raz) Wszystko co mam pod ręką i jest zdrowe. :) Uwielbiam też pancakes na śniadanie, różnego rodzaju omlety. To wszystko smażone na suchej patelni teflonowej. I do tego zielona herbata! O właśnie - pamiętajcie, żeby pić przynajmniej 2 litry płynów dziennie (wody niegazowanej lub gazowanej) + zielona herbata właśnie. Bardzo Was proszę wyrzućcie wszystkie kolorowe napoje, wody, pepsi itp do KOSZA! Absolutne zło. Do osób, które to piją: Czytaliście kiedyś ich skład? Przeżegnać się idzie... 

GOTOWCE? DO KOSZA! 

Pewnie wiele z Was ma natłok zajęć, nie ma czasu, aby zjeść i robi to w biegu. A co jemy? A to batonik z automatu czy gotową zupkę w proszku. No, albo udajemy się do Mc Donalda, przecież jest pod nosem. A co ja o tym myślę? NIE, NIE i jeszcze raz NIE! Naprawdę bardzo krzywdzicie tym siebie. Osobiście Mc Donalda tępię prawie od małego. Cudem jest jak moja noga przestąpi jego próg kilka razy do roku i to nie z mojego wyboru. :) Na pewno zastanawiacie się, jak można to zamienić. Mam 10 min do zajęć dodatkowych - przecież nie zdążę iść do domu zjeść czegoś zdrowego... Mam na to radę! Zakupcie sobie małe plastikowe pudełka do przechowywania żywności. Do kupienia w każdym sklepie z artykułami domowymi. I co? Zacznijcie sami gotować! Już widzę Wasze: Ale przecież ja na to nie mam czasu! Co ona sobie wyobraża?! Dla chcącego nic trudnego. Co robicie wieczorami? Oglądacie M jak miłość? (Nie mówię, że wszyscy oczywiście :)) Przeznaczcie ten czas na gotowanie. Każdą potrawę idzie przygotować wcześniej. A wystarczy naprawdę chwila. Co powiecie na pyszną zdrową sałatkę np. z jajkiem, kurczakiem, pomidorkiem, ogórkiem itp? Składników jest naprawdę mnóstwo! Dla bardziej zaawansowanych może ciemny makaron z kurczakiem i szpinakiem?  Tę potrawę będzie dane zjeść Wam na zimno, chyba, że macie możliwość odgrzania jej gdzieś. I tutaj pomysłów jest naprawdę nieograniczona liczba.  

KOLACJA? JEŚĆ CZY WYRZUCIĆ? 

 Mądry uczy się na błędach. Też miałam okres, kiedy jej nie jadłam. Gdzieś tak usłyszałam i stwierdziłam, że jeden posiłek mniej to będzie to... Czy było? Nie było. :D Obalam mit, żeby jeść kolację do godziny 18! Chyba, że idzie spać o 21.00 to proszę Cię bardzo. Kolację powinno się zjeść do maksymalnie 3 godzin przed pójściem spać. Łatwo sobie zatem wszystko wyliczyć. ;) Co powinniśmy jeść? Uważam, że coś lekkiego. Nasz organizm będzie przygotowywał się do snu, co za tym idzie spowalniał trawienie. Nie katujmy go bigosem czy strasznie tłustym jedzeniem. Polecam np. serek wiejski, jogurt naturalny, biały ser półtłusty (to co ma 0% tłuszczu niekoniecznie jest dobre), może jakaś sałatka czy kanapka z warzywami? Opcji znowu jest mnóstwo! :)  

ILE I CO ILE? 

Najlepiej, jeśli Wasze posiłki będą średnio co 3 godziny. Wychodzi około 5 posiłków dziennie. Tak te 5 posiłków właśnie wzięło się od tych godzin. :> Tutaj też wszystko łatwo sobie wyliczyć. A jak mam szkołe? To proste. Pierwszy posiłek jem około 7.00 , drugi w szkole o 10.30 (duża przerwa, więc może to być coś więcej przez Was przygotowanego w domu), trzeci 13.20 - też w szkole: to czasami jest owoc, przeważnie lekka kanapka, następny po 15.00 jak wrócę do domu - obiad (tutaj przeważnie większość z Nas jest uzależniona od rodziców - jedzmy co przygotują, ale z głową :)), piąty ok. 19.00 - i to już jest u mnie kolacja. Następnie wieczorkiem (ok. godziny-dwóch po posiłku) robię trening, więc potem jeszcze piję np. kakao czy jem jakieś białko (serek wiejski, jogurt naturalny, szklanka mleka). Białko jest ważne w Naszej diecie, ale o tym w kolejnych postach! Ile jeść? Polecam niewielkie porcje, ale nie jak dla kurczaczka... Naprawdę nie o to chodzi! Ważne jest, żeby się najeść i to dobrze oraz zdrowo. Tutaj musicie znaleźć złoty środek ile Wam wystarczy do zjedzenia. Mnie np. przez cały dzień szkolny wystarczą dwie kanapki, inni uważają, że to głodówka. ;> Po prostu każdy ma trochę inne zapotrzebowanie kaloryczne. 




Chcecie takie posty? Koniecznie napiszcie czy tak! Mam mnóstwo pomysłów - od przypraw po ćwiczenia włącznie. A może jakieś przepisy? DAJCIE ZNAĆ!